Czy „Sprawa dla reportera” rozwiąże problem średzianina? Czy „Sprawa dla reportera” rozwiąże problem średzianina? screen TVP1

Średzianin udowadnia swoją niewinność w telewizji - „Zemsta miała być maksymalna i ostateczna” - wywiad [ZDJĘCIA]

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Od dwóch lat trwa spór między byłym funkcjonariuszem aresztu a policjantem. Czy „Sprawa dla reportera” rozwiąże problem średzianina? Czy Piotr Rybaczewski zostanie oczyszczony z zarzucanych mu czynów i uzyska wyrok stwierdzający jego niewinność?

W miniony czwartek 4 października cała Polska (a szczególne zainteresowani średzcy telewidzowie) mogła obejrzeć emisję programu „Sprawa dla reportera” w roli głównej z byłym funkcjonariuszem aresztu, Piotrem Rybaczewskim. Goście obecni w studiu przedstawili tę kontrowersyjną sprawę jednoznacznie. Stwierdzili, że przedstawione dowody (w tym wypadku nagranie z monitoringu) świadczą o niewinności pana Piotra. Rozmówcy w programie TVP1 wprost sugerowali, że w średzkich organach wymiaru sprawiedliwości panuje rzekomy „układ”. Wyrażali niezrozumienie co do surowości wyroku, a nawet przyznawali, że nie widzą podstawy do wnoszenia takiego oskarżenia. Skomentowali, że ta sprawa, jak i podanie wyroku sądu do wiadomości publicznej (w lokalnych mediach) nie tylko przyczyniły się do zniszczenia dobrej opinii o oskarżonym, zszargania jego godności osobistej oraz pozbawienia go pracy, ale także wykreowały jego wizerunek jako awanturnika i alkoholika.
Adwokat z Łodzi, mec. Piotr Kaszewiak, czytając na antenie opis zawarty w aktach sprawy, podkreślił niezgodność między tym opisem a nagraniem wideo. Stwierdził, że podanie do wiadomości publicznej wyroku było napiętnowaniem P. Rybaczewskiego, który – zdaniem prawnika – został „spalony na stosie w treści tego uzasadnienia”. Także goszcząca w „Sprawie dla reportera” dr Edyta Pagel wyraziła swoje oburzenie co do sugestii o domniemanej agresywności P. Rybaczewskiego, bo nie wynika to z nagrań monitoringu.
Podczas programu padła opinia polityka z Gniezna i jednocześnie posła na Sejm RP, Krzysztofa Ostrowskiego. Powiedział on: „układ rządzi w danym mieście. Z wymiarem sprawiedliwości w mieście Środa nie jest najlepiej”. Czy sytuacja, w jakiej znalazł się P. Rybaczewski, tego dowodzi?
Przypomnienie zdarzenia
Sprawa dotyczy sporu między funkcjonariuszem aresztu, Piotrem Rybaczewskim, a policjantem. Rozmowa między nimi miała miejsce w nocy z 17 na 18 września 2016 r. w restauracji MaxMarina nad Jeziorem Średzkim. Według świadków policjanta funkcjonariusz aresztu miał używać w jego kierunku obraźliwych słów i obelg. Piotr Rybaczewski nie zgadza się jednak z tymi zeznaniami oraz z prawomocnym wyrokiem sądu, który uznał go winnym zarzucanych mu czynów i skazał na karę ograniczenia wolności, zobowiązując go do wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godz. miesięcznie. Pan Piotr uzyskał nowe nagrania wideo, które – jego zdaniem – podważają dotychczasowe ustalenia. W związku z odmową wszczęcia śledztwa postanowił zainteresować tą sprawą media. Wzbudził zainteresowanie Elżbiety Jaworowicz, i tak średzka sprawa trafiła na antenę TVP1.

Piotr Rybaczewski wyraził zgodę na publikację swojego imienia i nazwiska.

Wywiad:

„Zemsta miała być maksymalna i ostateczna”

Od dwóch lat młody średzianin próbuje udowodnić swoją niewinność i szuka sprawiedliwości. Czy ją znalazł? O kulisach programu „Sprawy dla reportera” z Piotrem Rybaczewskim rozmawiała Małgorzata Frąckowiak.

Mandat, z którym pan się nie zgadzał, otrzymał 6 lat temu. Policjant, z którym jest pan w sporze od września 2016 r. , podpisał wówczas notatkę służbową (dot. mandatu) jako czynnik kontrolujący pozostałych funkcjonariuszy. Dlaczego więc dopiero po 4 latach chciał pan wyjaśnić kwestię zawyżonych w notatce punktów karnych?

Chciałem porozmawiać z nim na temat zawyżenia liczby punktów karnych w notatce służbowej po mojej odmowie przyjęcia mandatu. Nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji tego omówić. Ja nie zabiegałem o spotkanie, a tej nocy przypadkowo przebywaliśmy w tym samym lokalu, więc skorzystałem z okazji, aby o tamtą kontrolę drogową zapytać. Jeżeli bym wiedział, że zwykła rozmowa przerodzi się w olbrzymie kłopoty dla mnie, bez mojej winy, to nigdy bym do tego policjanta nie podszedł.

Obecni goście w programie jednogłośnie stwierdzają, że z nagrań monitoringu wynika, że nie był pan agresywny i nie używał wulgaryzmów. Skąd więc takie zarzuty?

Oskarżenie mnie było spowodowane tym, że nie wyraziłem zgody na wpłatę kwoty, jakiej zażyczył sobie policjant. Dla mnie sprawa jest jasna: policjantowi zależało tylko na dużych pieniądzach. W momencie kiedy ich nie otrzymał, postanowił się na mnie zemścić.

W nagraniu padają słowa: „zemsta miała być maksymalna i ostateczna”. O jakiej zemście jest mowa?

Działanie policjanta było proste: nie dałeś pieniędzy, to masz wyrok i tracisz pracę. Mając znajomości w prokuraturze i sądzie, był pewien swego.

Nagranie z monitoringu, co potwierdzają także goście w programie TVP1, ukazuje inną sytuację od tej, jaką opisywała kobieta będąca świadkiem w sprawie. Dlaczego widząc tę niezgodność, organy sprawiedliwości wydały wyrok dla pana skazujący?

Świadek Malwina G., jak zeznała, jest przyjaciółką pana policjanta. Jestem święcie przekonany, że została namówiona lub przekonana do składania fałszywych zeznań.
Wydano taki wyrok, ponieważ, nazwijmy sprawy po imieniu, jest to jeden wielki układ, kolesiostwo, znajomości. Prokuratura Średzka odmówiła wszczęcia śledztwa, ponieważ nie chciała dopuścić do tego, żebym udowodnił swoją niewinność. I tak jak już mówiłem wcześniej, układy w tej instytucji nas przerosły. Dlatego ta sprawa wymagała interwencji ze strony mediów.

O jakich układach jest mowa w programie?

Przecież układy widać gołym okiem. Jak można dostać wyrok za zwykłą rozmowę?

Na antenie Elżbieta Jaworowicz czytała list od funkcjonariusza policji, który twierdził w nim, że pan obiecał go przeprosić.

Ja nigdy nie obiecywałem go przeprosić. Nie przeprosiłem i nie przeproszę, bo nie mam za co.

Czy teraz, po emisji programu, uważa pan, że sprawiedliwość zatryumfuje?

Mam nadzieję, że emisja programu dużo zmieni w tej sprawie.

W programie powiedziano, że takie działania organów sprawiedliwości oraz uzasadnienie wyroku, a w dodatku podanie go wiadomości publicznej, to tak, jakby został pan „spalony na stosie”. Jak pan myśli: czy pana dobre imię zostanie oczyszczone?

Ci, którzy oglądali program, mieli okazję zobaczyć, jak wyglądała ta rozmowa w lokalu i ocenią tę sytuację sami. Moja sprawa uświadomiła mi, w jaki sposób funkcjonują tak ważne instytucje i ilu może być tak niewinnie oskarżonych jak ja. Mimo różnych negatywnych opinii, jakie krążą na temat średzkich organów sprawiedliwości, niech moja sprawa będzie przestrogą i uświadomi wszystkim pokrzywdzonym, że nie można ustawać w walce o prawdę, by udowodnić swą niewinność.

 

Zdjęcia w galerii - screen TVP1

Małgorzata

Z wykształcenia Specjalista ds. sprzedaży, z zamiłowania dziennikarz i fotoreporter. Interesuję się medycyną i kulturą w życiu codziennym, ale nade wszystko cenię sobie kreatywność, szczerość i życie rodzinne.

Jeżeli chcesz, żebym zajęła się jakimś tematem pisz – m.frackowiak@glospowiatusredzkiego.pl

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

Żłobek Mini Odkrywcy