Zaloguj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me
Zarówno pomysły, jak i pisanie panu Sebastianowi Grześkowiakowi przychodzą łatwo. Zarówno pomysły, jak i pisanie panu Sebastianowi Grześkowiakowi przychodzą łatwo.

Stolarz, magazynier i pisarz

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

W listopadzie premierę miała książka „26 i pół. Wyprawa w przeszłość”. Akcja powieści oparta jest na scenerii fantastycznej i z pewnością zainteresuje pasjonatów różnych gatunków. O tym, jak został pisarzem, jakie ma zainteresowania i plany na przyszłość – z autorem książki, Sebastianem Grześkowiakiem, rozmawiała Małgorzata Frąckowiak.

Jako młody człowiek ma pan na swoim koncie już dwie książki. Proszę przybliżyć w małej pigułce swoją biografię. Czy trzeba być wielkim doktorem, by tworzyć literaturę, i czy pracuje pan zawodowo?
Urodziłem się 5 marca 1993 r. w Środzie. Szkołę podstawową i gimnazjum ukończyłem w Krzykosach. Potem przyszedł czas na szkołę zawodową (zawód: stolarz), a po niej zdałem maturę w LO dla Dorosłych „EuroNauka” w Środzie. Przystępowałem do rozszerzonego egzaminu z języka polskiego, choć jeszcze wtedy nie było obowiązku wybierania dodatkowych przedmiotów. Od kilku lat pracuję natomiast w mleczarni w Środzie, jestem tam magazynierem.

Dwie publikacje. O czym opowiada pierwsza książka?
Pierwszą książkę pt. „Sezon na ściganie” wydałem pod koniec 2016 r. Opisałem w niej moje doświadczenia z treningów i wyścigów w 2015 r. To moje wspomnienia z tego, co widziałem i co przeżyłem, startując na wyścigach kolarskich w całej Polsce. Początkowo chciałem zostawić te zapiski dla siebie, żebym kiedyś, gdy już przestanę tak intensywnie jeździć na rowerze, mógł powspominać. A jeszcze przed napisaniem pierwszej książki miałem w głowie zarys tej, która właśnie się ukazała: „26 i pół. Wyprawa w przeszłość”. Można powiedzieć, że wydanie tej pierwszej potraktowałem jako próbę generalną przed wydaniem tej drugiej (śmiech).

Skąd zrodził się pomysł na fantastyczną tematykę drugiej publikacji? Czy to prawda, że zarówno fabuła, jak i tytuł książki mają związek z jakimiś przepowiedniami?
Pomysł na książkę „26 i pół. Wyprawa w przeszłość” zrodził się po przeczytaniu artykułu, który opowiadał o kimś, kto przewidział powstanie Państwa Islamskiego właśnie na podstawie kilku przepowiedni. Zainteresowałem się tym tematem i sam znalazłem forum w internecie, gdzie przedstawiano różne wizje na przyszłość. Różne, że Kraków znów będzie stolicą Polski, że w Polsce zostanie przymusowo wprowadzony na jakiś czas islam. Nie wiem, czy były one prawdziwe, czy zmyślone, ale wydały mi się ciekawe i pozwoliły stworzyć pewien obraz, pewne zdarzenia i miejsca, w które postanowiłem wpleść dwóch bohaterów.
W tych wizjach napisano, że wybuchnie kolejna wojna światowa i że będzie ona trwała ponad 26 lat. Stąd tytuł książki: „26 i pół”, ponieważ bohaterowie, przenosząc się w czasie i badając historię, przebywają głównie w ogniu tej wojny. 

Jeśli książka oparta jest na wizjach i przepowiedniach, to czy ktoś może uznać, że wydarzenia w niej opisane zawierają jakieś ziarno prawdy? A może w przyszłości pańska fikcja stanie się zupełnie realna?
Każdy zinterpretuje to według własnego uznania. Oczywiście, sam również musiałem sporo wymyślić, ale z tym nie było problemu, bo mam wyobraźnię. Jest takie powiedzenie: „Każdy orze, jak może”. Więc ja po prostu kierowałem się takim, a nie innym źródłem informacji. Nie jestem wizjonerem (śmiech). Wydarzenia w mojej książce opisane są głównie na podstawie przepowiedni. Jeśli jakieś zaczęłyby się spełniać, to powieść ukazuje gotowy obraz dalszych zdarzeń. Osoby, które ją przeczytały, mówią mi, że są pod wrażeniem, więc wydaje mi się, że książka jest ciekawa. 

Wizjonerem, skoro pan tak twierdzi, może nie, ale posiada pan dar literacki i odwagę, sięgając po pióro pisarza.
E tam, dar literacki! (śmiech) Po prostu zacząłem pisać jakby sam z siebie. Chciałem zobaczyć, czy jestem w stanie w ogóle coś stworzyć, ale też w pewnym sensie chciałem coś po sobie zostawić i chyba to mnie zmotywowało. Do wydania pierwszej książki namówili mnie moi znajomi, natomiast do wydania tej drugiej byłem przekonany od początku, gdy zacząłem już ją pisać.

Ile czasu pan poświęcił, by napisać tę drugą książkę? A co, jeśli w myślach jakiś pomysł się rodzi, a pan jest w pracy? Notuje pan, nagrywa, pamięta?
Czasu na napisanie książki miałem dość sporo, ponieważ na początku roku miałem problemy zdrowotne i dużo wolnego czasu. Postanowiłem więc go wykorzystać, przekładając moje pomysły na papier. Jeśli w głowie rodzi mi się jakiś pomysł, zazwyczaj jestem w stanie go zapamiętać i nie mam z tym większych problemów. 

Jeśli miałaby powstać kolejna książka, to o jakiej tematyce?
Możliwe, że byłaby to kontynuacja właśnie tej drugiej. Jednak teraz nie myślę o tym, by zacząć znowu pisać, choć pomysłów mam sporo. Czas pokaże, co z tego wyjdzie.

Jako autor powieści, jak pan uważa, czym książka powinna być dla czytelnika?
Myślę, że książka przede wszystkim powinna być sposobem na miłe spędzenie czasu. Powinna zabrać czytelnika w inny świat, pozwolić mu „odpłynąć”. 

Oprócz pisarstwa ma pan też jeszcze inne pasje?
Kolarstwo górskie – oprócz astronomii – jest jedną z moich pasji. Bardzo dużo jeżdżę na rowerze i dbam o swoją kondycję fizyczną.

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

Warto obejrzeć