Zaloguj

Login to your account

Username *
Password *
Remember Me
Andrzej Paczkowski. Andrzej Paczkowski.

Prezes rezygnuje po 25 latach!

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podczas ostatniego walnego zebrania członków Wiejskiego Towarzystwa Tenisowego prezes Andrzej Paczkowski zapowiedział swoją rezygnację ze stanowiska. Po tym zdarzeniu Anna Andrzejewska przeprowadziła z nim wywiad, w którym zapytała m.in. o powód tej decyzji.

Na ostatnim zebraniu zapowiedział pan, że po 25 latach rezygnuje z funkcji prezesa WTT. Skąd taka decyzja?
Powodów jest kilka. Po pierwsze 25 lat to już wystarczający czas dla jednej osoby, żeby tym kierować. Uważam, że przydałaby się zmiana. A po drugie – ze względu na wiek i samopoczucie. Chodzi mi tutaj konkretnie o stan fizyczny. Po niespodziewanym wypadku, który miałem w ubiegłym roku, stało się tak, że mam trudności w chodzeniu, schylaniu się. W zasadzie nie wolno mi nic podnosić. Tak że muszę troszeczkę już zadbać o siebie, no i myślę, że znajdzie się ktoś, kto pociągnie to dalej.

Obchody 25-lecia przypadają za dwa lata. Od kiedy dokładnie chce pan opuścić stanowisko prezesa?
Na dzień dzisiejszy trudno mi to jeszcze powiedzieć. Rzeczywiście, 10 maja 2019 r. będziemy obchodzili 25-lecie. Tak myślę, że do końca maja uda mi się pozałatwiać wszystkie sprawy, zrobić zebranie sprawozdawczo-wyborcze.

Teraz może cofnijmy się trochę w czasie. Jak to się stało, że został pan prezesem? Jakie były początki działalności?
To bardzo długa historia. To był rok 1994. Rządził tym po prostu przypadek. Przyszło mi na myśl, żeby najpierw uporządkować teren przy tej figurze Serca Jezusowego, która stoi w centrum Solca. Udało się to zrobić. W miejscu, gdzie dzisiaj obecnie są korty, po prostu był bałagan. Wyglądało to jak zaniedbane pole na skraju lasku, gdzie utworzyło się wysypisko śmieci. I tyle. Wtedy dałem chłopakom takie hasło: „Budujemy korty”. Było niedowierzanie, łatwo nam to nie poszło. No ale udało się. Chodziło nam przede wszystkim o to, żeby uprzątnąć ten cały teren w centrum wsi. Udało się pozyskać kilka osób przychylnych w tej inicjatywie. Tutaj szczególnie duża zasługa byłego Radia Merkury, a obecnie już Radia Poznań, redaktorów, których niestety dzisiaj już tam nie ma. A także Urzędu Wojewódzkiego. Jego dyrektorem był wtedy Lech Drożdżyński, który do dziś z nami współpracuje. I to tak powoli ruszyło.
Na początku trudno było pozyskać przychylność gminy. Trudno prowadziło się rozmowy z ówczesnymi władzami, nie sposób było ich przekonać, byli przeciwni naszym pomysłom. No ale w końcu jakoś udało się do nich dotrzeć i zabraliśmy się do pracy. Praktycznie od zera, nie mając żadnego pojęcia o budowie kortów. No to jeździłem, pytałem i znajdowałem nowe osoby, które chciały nam pomóc, jak choćby Jacek Durski, były prezes Wielkopolskiego Związku Tenisa Ziemnego. Przyjeżdżali tutaj, podpowiadali, dokumentację razem zrobiliśmy. Muszę tutaj dopowiedzieć, że za dokumentację zapłaciła nam gmina. Natomiast pierwszymi pracami, które trzeba było tutaj przeprowadzić, czyli uporządkowaniem terenu, zajmowaliśmy się we własnym zakresie. To jest nie do wiary, ale wywieźliśmy z tego śmietniska ponad 40 przyczep śmieci różnego rodzaju. Wyrównanie terenu wykonał nam Krzysztof Kukulski, za bardzo niską kwotę. No i żeby dalej ruszyć z tą sprawą, trzeba było jakoś zarobić pieniądze. Padł pomysł zorganizowania festynów. I z tych funduszy, które pozyskaliśmy na tych imprezach, udało nam się w ciągu 2 lat pobudować pierwsze dwa korty.

A jak podsumowałby pan te wszystkie lata? Z czego jest pan najbardziej dumny, a czego nie udało się zrealizować?
Jestem dumny z tego, że to jest. To ogromna satysfakcja. Czego się nie udało zrealizować? Myślałem, że można by założyć tu szkółkę, która przyciągnie dzieciaki. Ale jakoś to nie wyszło, po prostu. Zaczynaliśmy to chyba trzy czy cztery razy. Dzieciaki były chętne, ale to nie od nich zależy, tylko jednak od rodziców. Przychodziły wakacje, a rodzice nie przysyłali dzieci, więc instruktorzy rezygnowali z prowadzenia zajęć. Poza tym myślę, że udało się chyba wszystko, bo przyjeżdżają tutaj tenisiści niemal z całej Wielkopolski. I to z odległych miejscowości, z Ostrzeszowa, Piły, Szamotuł, Konina, Koła, Śremu, Wrześni… I tu się mogę pochwalić: wszyscy mówią, że to są jedne z najlepszych kortów w województwie. Porównują nas nawet do Olimpii, gdzie, wiadomo, są rozgrywane turnieje rangi nawet nie krajowej, ale już międzynarodowej, no i twierdzą, że tam są korty dobre tylko na ten turniej. O czym jeszcze by można powiedzieć, że się udało? Utrzymujemy te korty praktycznie z własnych środków, które pozyskujemy z turniejów i wypożyczania obiektu. Pomocy jako takiej, gdybym tutaj mówił o pieniądzach, z Urzędu Gminy nie ma. Ale ja rozumiem, że Urząd Gminy nie może finansować stowarzyszeń. Pomoc mamy z powiatu, również od burmistrza w ramach promocji gminy Środa – w trakcie obchodów, to są chyba Sejmiki. Robimy wtedy tutaj Turniej Burmistrza i te dni są promowane. Tak że wtedy też trochę grosza z tego mamy. Poza tym pozyskujemy jakieś finanse z reklam. No ale wiadomo, to jest wieś, trudno tu pozyskać reklamodawców i sponsorów. Pomagają nam trochę ludzie, którzy nie są związani z nami w zasadzie w żaden sposób. P. Kukulski ze Środy bardzo się przyczynia zwłaszcza do utrzymania terenu wokół obiektu. Mamy zrobione przez niego parkingi, część asfaltu, który tam był do dokończenia, nam położył, dał kostkę na taras (tutaj koszty pokryła gmina). No i co jest szczególnie ważne: co roku nam przywozi mączkę. To jest dla nas duża oszczędność, bo my to wozimy spod Łodzi, tak że gdybyśmy mieli sami za to płacić, te dodatkowe 1000 zł minimum by trzeba wyłożyć. A my tych pieniędzy nie mamy.

To może na zakończenie zapytam: czy ma pan już kogoś na swoje miejsce?
Nie. Niestety nie. Jak już mówimy szczerze, to powiem: kto przyjdzie pracować za darmo? Skończyły się te czasy. Ja 25 lat pracuję tutaj dla przyjemności i nie ukrywam, że robię to już z coraz większym wysiłkiem. Ale za tym idzie zagrożenie, że te korty mogą po prostu zniknąć. To byłaby duża strata, bo to są chyba jedyne w Polsce ogólnodostępne cztery pełnowymiarowe korty o ceglanej nawierzchni. „Gazety Wyborcza” kiedyś to sprawdzała. I co najważniejsze, tu te korty nie stoją puste. Może one nie są obłożone od rana do wieczora. Wiadomo, że trudno by to było osiągnąć. Ale same turnieje… Liczę średnio 15 turniejów rocznie, bo z początku było mniej, teraz jest ich po 18. W ciągu tych 20 lat wychodzi więc ponad 300 turniejów. Mówię o 20 latach, więc to brzmi trochę bardziej imponująco, ale na pewno średnio w roku korzysta z tych kortów ok. 600 osób. Turnieje są rangi wojewódzkiej. Nie było ogólnopolskiego, ale to wszystko ma swoją jedną przyczynę. Mam tu na myśli przede wszystkim możliwość noclegu. Nie ma tu jednak tej bazy. Ale wojewódzkich turniejów to przynajmniej 5 w ciągu roku jest. Zresztą ja bym mógł powiedzieć, że prawie wszystkie są wojewódzkie, bo zjeżdżają się na nie ludzie praktycznie z całej Wielkopolski. Przyjęło się, że na Turniej Burmistrza, Wójta czy Starosty zgłaszają się tenisiści nie tylko z powiatu średzkiego, ale z całego województwa.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 04 grudzień 2017 11:17
Więcej w tej kategorii: « ,,Idźcie i głoście”

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

Warto obejrzeć